Słowo o ambicjach

W sprawozdaniach prasowych, z różnego rodzaju amatorskich przeglądów i festiwali muzyki młodzieżowej pojawia się często zdanie: „obok nagrodzonych wyróżniło się kilka ambitnych zespołów i solistów"... Ambitnych, to przeważnie takich, których własne mniemanie przewyższyło rzeczywiste umiejętności muzyczne, a które rokują nadzieję na dalszy rozwój. Ich ambicją jest tworzenie własnej muzyki, własnego oryginalnego brzmienia. Dobrze się dzieje, że oceny festiwalowych produkcji ujmują fakty dokonane nie zaś intencje wykonawców. Mówię tu jedynie o ambicjach twórczych, gdyż obok nich występują inne, mniej lub bardziej istotne dla całokształtu poziomu ruchu amatorskiego. Przykładowo: ambicja posiadania własnego, dobrego sprzętu muzycznego i nagłaśniającego ma wpływ na poziom produkcji muzycznych, zaś z drugiej strony daje możliwość działalności zarobkowej, tzw. chałtur.

Inną ambicją jest zdobycie na festiwalu bądź regionalnym przeglądzie dyplomu, jako wykładnika (często nieadekwatnego) muzycznych osiągnięć. Potrzebny on jest najczęściej instytucjom sprawującym opiekę, które kupując za grube pieniądze sprzęt muzyczny w tenże sposób załatwiają problem działalności kulturalnej. Np. wysłuchanie kilku koncertów festiwalowych wskazuje na kompletny – u niektórych – brak samokrytycyzmu. Jest to zjawisko mające duży wpływ na poziom festiwali (jeżeli koniecznie muszą być) i ruchu amatorskiego w ogóle. Powracając do ambicji artystycznych – gdy są zbytnio wybujałe powodują niestałość zespołów. Nie jest to zjawisko budujące, biorąc pod uwagę fakt wzrostu umiejętności muzycznych amatora wraz z czasem wspólnego muzykowania. Zespoły grające pod „cepelinów” lub innych z Zachodu, uważane są przez jurorów festiwalowych za mało ambitne. Te z własnym repertuarem, złożonym najczęściej z muzyki opartej na trzech akordach z prymitywną melodią to ambitne, ale jeszcze zbyt kiepskie, aby je nagradzać. Lecz być może coś z nich wyrośnie oryginalnego. Sądzę, że prostą metodą do osiągnięcia dobrych umiejętności muzycznych (obok kształcenia w szkołach i ogniskach) i pewnego rodzaju sztuką dla amatora jest poprawne naśladowanie dobrych wzorów. Obojętnie czy to będzie Hendrix czy Skaldowie. I dopiero po osiągnięciu możliwie wysokich umiejętności technicznych można pokusić się o próbę tworzenia własnej, oryginalnej muzyki. Dość często słyszy się gitarzystów mozolnie Improwizujących wokół własnego tematu, a mających trudności z wiernym powtórzeniem solówki znanego standardu.

Problem ambicji jest trudny do sprecyzowania. Jego wieloznaczność powoduje oceny negatywne lub pozytywne, zależne niejednokrotnie od kontekstów, sytuacji i konkretnych realiów. Jedno jest pewne: lepiej dobrze kopiować wybitne wzory, niż prezentować własny i prymitywny repertuar. Inaczej kwestia ambicji przedstawia się w kręgu muzyków zawodowych. Mając własny dobry sprzęt, opiekę agencji koncertowych i co najważniejsze wykształcenie muzyczne, mogą oni wyłącznie skoncentrować się nad podnoszeniem poziomu własnej twórczości. Że tak nie jest, świadczy szmira, jaką słyszymy często w radio, na płytach i koncertach. Czym jest to uwarunkowane? Prawdopodobnie brakiem odpowiedniej konkurencji na rynku muzycznym i ostrej selekcji propozycji zgłaszanych przez twórców. Nazwisko i ustalona renoma nie jest rękojmią wysokiego poziomu artystycznego.

Poza kilkoma chlubnymi wyjątkami, które mając ambicje artystyczne stale podnoszą własną twórczość na coraz wyższy poziom, reszta reprezentuje zawodową amatorszczyznę. Wybujałe ambicje amatorów są często ich kompromitacją, zaś u profesjonalistów stymulatorem do wytężonej pracy. Kompletny brak ambicji artystycznych, kładzie jednych i drugich. Najwyższy już czas, aby problem zawodowstwa i amatorskości znalazł odpowiednie rozwiązanie. Ogromne zapotrzebowanie na muzykę młodzieżową i brak konkretnych ustaleń, stwarza wręcz paradoksalne sytuacje, częstokroć utrudniające życie tak jednym jak i drugim. Działalność amatorskiego ruchu muzycznego i jego roli w muzycznym życiu młodzieży należy poświęcić więcej uwagi. Profesjonalny ruch muzyczny tworzy wzorce (niestety na bardzo różnym poziomie) rozpowszechniane przez radio i wytwórnie płytowe, zaś, powielane przez ruch amatorski, stanowiące ważny element w podniesieniu kultury muzycznej młodzieży, poprzez jej bezpośredni i czynny kontakt z muzyką.

Jan Poleszczuk
Jazz, Nr 3 /211/ Marzec 1974, Rok XIX

KOMENTARZE

0 odpowiedzi: